wtorek, 23 lutego 2016

Recenzja: Night Owl Journal | Pamiętnik Nocnej Sowy

Wczorajsze popołudnie, jak i wieczór, były dla mnie pełne licznych znaków.

Tym bardziej utwierdziłam się w tym przekonaniu, gdy w przerwie między pisaniem a piciem kawy, odwiedził mnie listonosz, który trzymał w ręku długo wyczekiwaną przeze mnie paczkę.

Księżycowy temat zsynchronizował się zatem z otrzymaniem przeze mnie „Night Owl Journal'a” = „Pamiętnika Nocnej Sowy”, który odnalazłam w trakcie poszukiwania odpowiedniego notatnika, celem wykorzystania go w swoich praktykach magicznych.

Specjalnie dla podtrzymania tej wczorajszej magii zdecydowałam się zrecenzować ten konkretny notatnik, gdyż nie znajdziemy tej perełki na terenie naszego kraju, a muszę sama przyznać po wstępnym zbadaniu tego produktu, że pozytywnie mnie zaskoczył.

Jeśli lubicie niebanalne dodatki i ciekawi was już zawartość tego notatnika — Zapraszam was do lektury dzisiejszej recenzji.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Księżyc w pełni: 22 luty jako magiczne wzmocnienie

Luna . Nocny cud, który od setek lat oczarowuje ludzi. Wielokrotnie czczony przez różne kulty. Wiele razy wychwalany w poezji i pieśniach. Naznaczony kobiecą energią, powiązany z nocnymi bóstwami i mistyczną stroną życia.

"Srebrny glob" o którym dzisiaj mowa, dzięki swojej sile grawitacji mocno oddziałuje na naszą planetę przez co wzmacnia pływy.

Właśnie dlatego w ciągu każdego dnia zachodzi zjawisko odpływów nad morzem i przypływów, co wiąże się z przyciąganiem do siebie wody przez księżyc — zależnym od jego widoczności.

Wiele osób w magii opowiada się za unikaniem pracy z Luną, choć dzisiejszy temat ma na celu pokazać wam, że może warto zbratać się z naturalnym wpływem księżyca i zdecydować się na wykorzystywanie tego, co nam oferuje.

Księżyc, jak dobrze wiemy, poza interakcją z naturą,  wpływa na każdego w różnorodny sposób. Oczywiście ci z nas, którzy nie czują szczególnej więzi z tym ciałem niebieskim, mogą jak najbardziej odciąć się od jego mocy. Słyszałam wielokrotnie, że niektórzy uznają księżyc za zwykły dodatek lub nie wierzą w jego wpływy, stąd też wolą odcinać się od niego tak, aby nie zaburzał ich toku pracy. Pogląd ten szanuję jak najbardziej, więc każdy, kto ma podobne odczucia i tutaj trafił — niech potraktuje dzisiejszy wpis jako ciekawostkę.

Sporo ludzi jednak czuje coś w rodzaju silnej więzi z księżycem. Zainspirowani współpracą z Boginią księżycową czy też Hekate, idący ramię w ramię z naturalnymi nurtami w magii lub pochłonięci poprzez mistycyzm, decydują się na większy kontakt z księżycem. Wybierają go zatem na swego patrona, opiekuna, łączą z rytuałami poświęconymi bóstwom księżycowym, ładują się jego energią i czerpią inne pozytywy z wybranego przez nich połączenia.

Poza dodawaniem różnym osobom siły i powodowania bezsenności u niektórych księżyc może wywoływać w ludziach poczucie wyzucia z sił i zmienne nastroje. Jednak od czego powinnam zacząć, aby jak najlepiej wam to wyjaśnić? Co z podstawowych informacji warto tutaj przypomnieć?

Na pewno fakt wpływu Luny, zależny od stopnia naświetlenia księżyca poprzez.... Słońce. 



Bez blasku naszej największej gwiazdy w układzie, nie moglibyśmy spoglądać na srebrną i jasną księżycową poświatę, toteż właśnie słońcu zawdzięczamy istnienie takiego zjawiska jak „fazy księżyca”.
Polega ono na tym, że zależnie od okresu i ruchu planet-słońce inaczej oświetla księżyc. Dzięki temu ustalono kilka różnych form, w jakich księżyc jest dla nas widoczny na niebie. Są to właśnie jego Fazy.

Wyróżniamy wśród nich między innymi:

- Nów (czyli czas gdy księżyc nie jest oświetlony, stając się dla nas niewidocznym na niebie)
- Sierp (ubywający, oraz przybywający zaraz po nowiu - kiedy to księżyc ma "ostry kształt")
- Kwadrę (ten moment gdy w wyniku naświetlenia widzimy równą połówkę księżyca)
- Księżyc Garbaty (faza w której widoczna powierzchnia przekroczyła już 50%)
- Pełnię Księżycową (ostateczną formę, w której księżyc jest dla nas widoczny stuprocentowo)

A sama kolejność Faz wygląda następująco: Sierp dodatni -> I Kwadra -> Księżyc Garbaty -> Pełnia -> Księżyc Garbaty -> III Kwadra -> Sierp ujemny -> Nów 
= Przy czym powtarza się niezmiennie od setek lat, w formie cyklu.

Dziś przyszedł czas by z racji nadarzającej się okazji, poruszyć temat tego czym jest dla nas w magii Księżycowa Pełnia. Lecz nie tylko samo to zagadnienie warto przedstawić każdemu z was.

Dwudziesty drugi lutego jest bowiem tym momentem, w którym mamy szansę doświadczyć wpływu Pełni w zodiakalnej Pannie. Oznacza to, że nie tylko księżyc znajduje się po przeciwległej stronie słońca, ale jego wpływ będzie dla nas silniejszy-zarówno pod kątem samego oddziaływania energii, jak i potencjalnych magicznych manifestacji.

Istotne dla tego tematu wprowadzenie jest już za nami, toteż zapraszam wszystkich do części właściwej.

sobota, 20 lutego 2016

5 błędów najczęściej popełnianych przez osoby kupujące i posiadające karty Tarota

Pewnie niejednokrotnie zastanawialiście się, jak to jest pracować z kartami Tarota.

Każdy z nas przeżywał swój pierwszy raz, jeśli chodzi o fascynację nimi lub ten specyficzny impuls skłaniający nas do ich zakupu.

Początki czasami bywały trudne lub kłopotliwe dla części osób, z czasem jednak nasze doświadczenie i umiejętności rosną.

Może, bowiem zdarzyć się tak, że osoba, która dopiero, co rozpoczęła pracę z kartami, zdobędzie na tyle doświadczenia poprzez praktykę, lub na tyle mocny posiadać będzie talent – który umożliwi jej wyprzedzenie kogoś kto ma do czynienia z kartami już dekadę. To właśnie świadczy o tym, że nie czas się liczy, jako wyznacznik, lecz praca, praktyka i intensywne działanie, które nas rozwija.

Z myślą o wszystkich zainteresowanych czytelnikach postanowiłam stworzyć specjalną listę pomocniczą, która uchroni was od pomyłek, pozwoli opanować podstawowe czynności oraz rozwiąże wasz dylemat związany z tym jak należy działać... Gdy pojawia się w naszych rękach ten pierwszy Tarot - albo po prostu nowa talia.


Oto przed wami lista pięciu najczęściej popełnianych błędów wśród osób dopiero kupujących & już posiadających talie Tarota.


wtorek, 16 lutego 2016

Książka na dziś: Zen bez mistrzów zen

W wielu religiach oraz grupach są pewne powtarzające się zależności.

Uwaga zwracana na guru, szacunek dla przywódcy i hołd dla bóstwa — to powszechnie znane nam schematy, reprezentujące ludzi, którzy muszą podążać za kimś lub za czymś, aby odnaleźć sens życia.

Ten pęd, rozglądanie się dookoła celem odnalezienia autorytetu, często spowodowane jest poczuciem zagubienia, bycia kimś przytłoczonym i zmagania się z licznymi przeciwnościami losu.

Niestety prawda w oczy kole — a my, zamiast zatrzymać problem najczęściej wypływający z nas samych, wolimy ucieczkę w świat, gdzie obcy ludzie są o wiele ważniejsi od tego, co my sobą reprezentujemy i możemy osiągnąć. Dlaczego jednak wspominam o tym, choć mam zamiar polecić pewną książkę? Nie bez kozery, gdyż wszystko jest z sobą ładnie splecione poprzez patchworkowe zależności.

To właśnie od siebie powinniśmy zacząć poszukiwania czegoś wyższego. To właśnie na rzecz jakiejś głębi lub sensownej prostoty warto by było przestać oglądać się za innymi. Pora usiąść, zajrzeć w głąb własnej osoby i poczuć Zen....

Jednak czym jest on tak naprawdę? Skąd idea uprawiania go bez przewodnika lub nauczyciela? Tego, jak i wiele więcej dowiecie się w trakcie dalszej lektury.

niedziela, 7 lutego 2016

Magiczne Walentynki: Czyli jak dobrze wykorzystać ten miłosny czas (bonus: specjalny konkurs)

Witajcie.

Luty rozpoczął się dla nas już na dobre. Każdy człowiek liczy na to, że otaczająca nas natura wybudzi się do życia, a pogoda ulegnie poprawie. W końcu wszystkim nam potrzeba więcej ciepła.

Tym bardziej rozgrzewa i rozczula nas świadomość tego, że już niedługo przecież Walentynki.

Święto o tradycji wywodzącej się aż ze starożytnego Rzymu, na nowo będzie wiodło swój prym – jako idealny czas dla zakochanych, osób, które mają ochotę na randkowanie, oraz dla tych, którzy chcieliby po prostu spędzić czas z bliską im osobą. Z tej okazji przygotowałam dla wszystkich czytelników bloga post poświęcony temu, jak wykorzystać walentynkowy czas w magiczny sposób.

Dodatkowo specjalnie na walentynki, ogłaszam konkurs na fanpage RitualiExlibris. Konkursowe informacje znajdziecie na samym końcu dzisiejszego artykułu, a tymczasem zapraszam was do właściwej lektury.

poniedziałek, 1 lutego 2016

MROP – Mniejszy Rytuał Odpędzenia Pentagramu: Wersja RitualiExlibris

Jak dobrze wiadomo, regularna praktyka magiczna jest trwałą drogą, która prowadzi do sukcesu na danej ścieżce. Podczas praktyki warto zadbać o to, by wykonywać regularnie pewne obowiązkowe ćwiczenia, co ma poprawić w efekcie nasze rezultaty.

Jednym z ćwiczeń istotnych dla samodoskonalenia się — jest MROP (czyt. Mniejszy Rytuał Odpędzenia Pentagramu) znany również pod nazwą LBPR, o którym już wcześniej wspominałam na tym blogu. Rytuał ten ma na celu wyrównać w nas energię, zbudować ochronę wokół osoby praktykującej — a przede wszystkim odpędzić od wykonującego, wszelkie niepożądane byty czy myśli, które utrudniać mogą cykl pracy.

Jeśli zależy nam na lepszej jakości wypoczynku-warto sięgnąć po MROP. Gdy pragniemy spokojnego snu, większej chęci na działanie w pracy-również powinniśmy sięgnąć po to ćwiczenie. 

Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak to, że powinniśmy wykonywać tego typu odpędzenie przed każdym rytuałem, którego się podejmiemy — aby łatwiej było nam uzyskać stan alfa i działać w dalszym toku magicznej operacji.

Uznałam więc, że pora na opublikowanie przykładowego odpędzenia (MROP'a) na blogu RitualiExlibris. Niestety nie napotkacie tutaj typowej wersji w pełni zgodnej z przyjętymi powszechnie zasadami. Przygotujcie się na powiew świeżości.

Swego czasu praktykując różne wersje LBPR stwierdziłam, że nie są one w pełni zgodne z tym, czego w nich szukam. W przypadku wersji Crowleyowskiej (czyt. jego modyfikacji rytuału/ćwiczenia), nie pasował mi fakt tego, jakie zwroty zostały zastosowane w poszczególnych etapach. W przypadku niektórych wersji również nie przekonało mnie stosowanie boskich imion.

Dlatego idąc za głosem rozsądku, intuicji i poczucia, że „trzeba po raz kolejny złamać pewien szablon”, stworzyłam własną formę tego ćwiczenia (którą możemy po prostu nazwać modyfikacją autorską), którą dzisiaj postanowiłam się z wami podzielić.

Pójdźmy więc dalej. Zróbmy krok do przodu. Dłuższy wstęp już za nami, toteż zapraszam wszystkich do właściwej lektury.

czwartek, 28 stycznia 2016

Santa Muerte część pierwsza: Pochodzenie bogini & Jej legenda

W naszej ojczyźnie ludzie niechętnie zerkają poza narzucony im schemat pewnych zasad moralnych i społecznych. Sama kultura religijna, jakiej doświadczamy, nakazuje nam zatapiać się w ponurych odczuciach i poprzez ich pryzmat spoglądać na moralność świata. Tym samym śmierć nie jest i nie była dla nas pozytywna w odbiorze.

Pozwólmy sobie wyjść poza te ramy i zwrócić uwagę na pewne miejsce, gdzie sytuacja ma się inaczej. Jest pewien kraj, w którym ludzie chętnie oddają się zabawie a ich radość wyrażana jest często poprzez taniec i dzielenie się przyjemną energią z innymi osobami. 

Meksyk, o którym dzisiaj mowa-mimo swego cieplejszego oblicza (i reputacji niebezpiecznego kraju), łączy z naszym krajem to, że w obu miejscach zastaniemy religijnych ludzi, którzy z zapałem oddają się wierze.

Tym samym to właśnie meksykanie górują nad nami, jeśli o otwartość (i zdrowe podejście do życia) chodzi. Przykładem tutaj jest fakt że w tamtejszej kulturze sam motyw śmierci  ukazują pozytywniej niż my-co zaowocowało nie tylko świętem zmarłych przypominającym radosną paradę, ale również kultem iście chrześcijańskim - lecz bez matki boskiej z Guadalupe (lub samego boga) na czele.

Martwa panienka znana pod nazwą Santa Muerte (pl. Święta Śmierć), wiedzie w Meksyku swój prym a pamięć o niej i jej imię-rozchodzi się coraz bardziej na cały świat, wprawiając w trwogę wiele osób i katolików-dopatrujących się w tym czegoś dziwnego.

Co jednak powoduje, że coraz więcej ludzi interesuje się jej kultem? Skąd ona sama tak naprawdę pochodzi? Na te i kilka innych pytań, pozwolę sobie odpowiedzieć w dzisiejszym poście, ponieważ przyszedł czas by ujawnić przed wami to, co związane z kultem Świętej Śmierci, oraz stopniowo ukazać wam jego poszczególne elementy. Ten post stanowi bowiem preludium cyklu, który mam zamiar poświęcić Santa Muerte, jej osobie, jej wyznawcom i wszystkim innym rzeczom które są z nią związane.

Jeśli już teraz was zaciekawiłam — zapraszam wszystkich do dalszej lektury.